Zapach Boga w nocnej ciszy

Zapach Boga w nocnej ciszy

Tuż obok kościoła, niedaleko którego mieszkam, rozkwitły tej wiosny dzikie wiśnie. W ciągu ostatnich dni wielokrotnie mijałem te drzewa, ale ku mojemu zdziwieniu, ich białe korony wydawały się zupełnie pozbawione zapachu.

„A po ogniu – szmer łagodnego powiewu. Gdy Eliasz go usłyszał, zasłonił twarz płaszczem…” — (1 Krl 19, 12-13)

Wszystko zmieniło się dzisiaj, gdy późnym wieczorem szedłem do księdza proboszcza, by załatwić ważną sprawę. Przechodząc przez teren parafii w kojącej ciemności, nagle poczułem intensywną, głęboką woń kwiatów. To właśnie te same wiśnie, które za dnia milczały, teraz wypełniły całą przestrzeń swoim aromatem. Przystanąłem osłupiały, oddychając tym nocnym powietrzem, i zrozumiałem pewną prawdę.

W zgiełku dnia, gdy jesteśmy oszołomieni pośpiechem i przytłoczeni ciężarem codziennych trosk, nie potrafimy usłyszeć ani poczuć obecności Pana Boga. On jednak tam jest. Wystarczy zatrzymać się na moment, tak jak ja w tę pogodną, wiosenną noc, by pośród ciszy i spokoju poczuć Jego bliskość równie wyraźnie, jak zapach kwitnących drzew.

Jest to myśl, która nawiązuje do innego mojego wpisu pt. „Pan Bóg przychodzi po cichu„. Kliknij w link i zapoznaj się z nim.

Leave a Reply

Your email address will not be published.